Szukaj na tym blogu

wtorek, 24 czerwca 2014

Zgubiona apteczka cz.1: Ukąszenia


Gdzieś w beskidzkich górach z mgły wyłoniła się samotna postać. Mimo chłodu ciągnącego od mgły i wilgoci otarła pot z czoła. Podejście było dość ciężkie i strome, nawet dla tak doświadczonego piechura. Dodatkowo ten 30-kilowy plecak... Minął właśnie czwarty dzień, kiedy znakowany szlak został w tyle.
Podróżnik nie napotkał nikogo i wiedział, że przez najbliższe trzy dni nie będzie spodziewał się obecności innego człowieka. Znajdował się w pobliżu Wzgórza Kurhanów, owianym ponurą sławą. Najbliższa wioska znajdowała się cztery dni marszu stąd, a najbliższy sklep sześć dni, pod warunkiem wynajęcia transportu od miejscowych. Samotny wędrowiec postanowił nieco odpocząć przed dalszą drogą. Posilając się jednocześnie, wyłowił uchem świdrujący dźwięk niczym wiertła dentystycznego - tych koszmarnych komarzych worków na krew z bagien w dole. Wiedział, że musi przez nie przejść, aby dostać się do wioski.
Nagle jego wzrok padł przypadkiem na jedną z kieszeni. Wśród bukowiny rozległ się tłumiony przez mgłę żałosny i przeciągły jęk...*
"- Apteeeczka!! Gdzie jest moja Apteczka!!! Tam miałem najnowszej generacji repelent, tak zachwalany przez panią w aptece!  I co teraz?!

Właśnie co można znaleźć w takim przypadku?

Są rośliny, który pozwalają uniknąć ukąszeń, nie mniej skutecznie niż syntetyczne repelenty, do nich należy np. bodziszek cuchnący (Geranium robertianum). Odstrasza skutecznie komary, występuje tam też, gdzie można się ich spodziewać - na podmokłych, wilgotnych terenach, wzdłuż strumieni w lasach, parowach i jarach. Wydziela dość charakterystyczny zapach (opisywany jako "mysi") i roztarty  na skórze w najbardziej narażonych miejscach, chroni przez ok. 2-4h (w zależności od warunków - w upalny dzień olejek z bodziszka szybciej odparuje i trzeba częściej się nacierać. I bez obaw, roztarty na skórze nie przeszkadza zapachem ;]

















 


Ponadto inna roślina, nostrzyk żółty (Melilotus officinalis) włożony do namiotu też skutecznie odgania komary. Łatwo go rozpoznać po charakterystycznym zapachu (siana), znajdziemy go w dobrze nasłonecznionych miejscach,  a kwitnie od maja do września.


 A co jeśli już zostaniemy pogryzieni? Oczywiście pojawia się świąd, pieczenie, obrzęk- reakcje obronne organizmu.
Wystarczy wyjąć wapno i np fenistil i po kłopocie. Ale naszym fenistilem zapewne smarują się jakieś niedźwiedzie teraz....

 Można się posłużyć świeżym, roztartym w palcach liściem wierzby (np..Salix alba), brzozy (Betula pendula), babki lancetowatej (Plantago lanceolata), bądź lipy (Tilia cordata, T.platyphyllos). Trzeba je wetrzeć w miejsce ukąszenia. Te same rośliny, a zwłaszcza wierzby (które o dziwo też rosną nad siedliskami komarów) mogą zostać użyte również przy poparzeniu przez pokrzywy.




 



















   Babka lancetowata                                                                                     Wierzba biała

Tutaj ważna uwaga! 

Jak wiadomo jeśli dana osoba jest uczulona na dany jad np.: pszczeli  lub też gdy opuchlizna nadmiernie i szybko powiększa się należy wezwać pomoc medyczną, bowiem taki stan może doprowadzić nawet do uduszenia, bądź zatrzymania akcji serca (wstrząs anafilaktyczny). Takie osoby jednak wiedzą o tym i noszą przy sobie chociażby wapno/hydrokortyzon do wstrzyknięć i lepiej pilnują apteczek ;]


*Autor nam się tu bawi w Hitchcocka albo Stephena Kinga, a miało być o ziołach...[przyp. red]**

** Proszę wybaczyć mojej osobistej pomocy redakcyjnej, ale to osoba trochę niecierpliwa, wygląda na to, że nie doczytała wpisu do końca... 


Witam wszystkich ;]

Rzecz będzie o ziołach. O takich, które gdziekolwiek idąc nie raz depczemy, czy w ogóle nie zwracamy uwagi. Pospolite badyle. Chwasty. Słowem jakieś zielsko. Które czasem poparzy, ukłuje, podrapie. Lecz właśnie to zielsko, może pomóc, może być alternatywą dla tabletki, maści itp. Będzie również o takich, które należy się wystrzegać, bowiem, np.: kropla soku wtarta w oko może nieopacznie  wywołać ślepotę... Będą też mieszanki*, ale zaraz... jak to MIESZANKI?? To co mamy jeszcze zabierać ze sobą wagę i bawić się w pigularza w środku lasu? - ktoś powie. Otóż nie. Ale o tym przy poszczególnych tematach.
Niestety pojawią się nazwy zarówno polskie, ale też po łacinie - to dla dokładniejszej informacji i sprecyzowania o której roślinie mowa. Dla ustrzeżenia się pomyłki już "na dziko". W miarę możliwości pojawią się zdjęcia.
Dobra naobiecywałem jak polityk przed wyborami... Czas pokaże (i posty), czy ktoś się wkręci. W Zielone.

W następnych wpisach: Dramat w beskidzkich górach: "Gdzie jest moja apteczka?!"
Czym zastąpić zgubioną apteczkę kiedy do cywilizacji daleko...
 



*Opisy praktycznego zastosowania oraz skład mieszanek powstały po przedarciu się przez gąszcz pozycji naukowych oraz przekształcenia tego przez Autora pod katem omawianych przypadków.** [przyp. red.]

**Przekształcone i wypróbowane na sobie.[przyp. autora]